piątek, 11 listopada 2011

11 listopad.

11.11.11. <3

przepraszam, że wcale nie piszę, ale po prostu NIE mam kiedy. -,- xd W moim życiu cholernie duże zmiany. Zmiany na lepsze. ;) mam przy sobie najukochańszych daunów na świecie i to mi odpowiada. <3
system mojego życia rozpierdala się na okrągło. Raz jest dobrze, innym razem istna masakra. ;> ale okej, przyzwyczaiłam się do tego.. oczywiście wolałabym, żeby to się zmieniło. chcę w końcu stanąć na nogi, dokładnie wiedząc na czym stoję. Pewna osoba, zresztą ta, co zawsze uniemożliwia mi to. Raz potrafi pisać codziennie, nie dając mi odetchnąć. Innym razem nie odzywa się przez miesiąc, mając wszystko w dupie. Teraz, kiedy zobaczyłam jaka jest przy swoich nowych przyjaciółkach nie zależy mi na niej kompletnie. Nigdy nie sądziłabym, że człowiek może się AŻ tak zmieniać w towarzystwie innych osób.. No ale cóż - takie jest życie. ;) Dzisiaj przespałam 11:11 ;c no ale przynajmniej 1 raz od około 2 tygodni się wyspałam. <3 hihih, wcale nie spałam długo.. tylko do 13. :D wczoraj tylko 3 lekcje w szkole: chemia, niemiecki i angielski. ;d potem jakieś 3 godzinki ze suitasem na orliku, hardkor przy 3 st. na krótki rękaw. ;o <3 a po za tym, to sezon rozpoczęłyśmy słabo.. 1 wygrana, 2 przegrane. kurfa. ;c ale już się zabrałyśmy za siebie, zapierdalamy na treningach i ćwiczymy kondychę. ;) codziennie po treningu śmigamy z "6 Weidera" - dla niepoinformowanych klik. ;) także przez kolejne 42 dni może wyrobimy sobie płaskie brzuszki. :D 

dobra, bo się rozpisałam. xd nie wiem kiedy napiszę, jak będzie okazja.;)
smacznych rogali Marcińskich. :D siema. :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz