piątek, 30 września 2011

30 września.


` Teraz już się pozbierałam. Nie jestem już tak perfekcyjna jak wcześniej, nie potrafię już tak pięknie żyć, szczerze się uśmiechać. Ale jestem. Wstaję z łóżka po to, by przeżyć kolejny cholernie pusty dzień. `

~

ja pierdolę - pierwszy raz od 2 tygodni jestem na kompie. Ale to mi nie przeszkadza, bo ten ostatni tydzień spędziłam z najważniejszą osobą w moim życiu. Osobą, która zawsze wie, jak mnie rozbawić, pocieszyć, zna mnie na pamięć. Ta osoba to moja siostra. <3 przez cały tydzień ani razu się nie nudziłam, codziennie robiliśmy coś innego. ;) czekam, aż znowu przyjedziecie skarby! ; * 

W szkole ok. wczoraj lekcje po 30 min. - mogło by tak być codziennie, bo w sumie dlaczego nie? dzisiaj też jakoś wytrzymałam, bo były dość luźne lekcje ze względu na Dzień Chłopca. Treningów wgl nie było, bo laseczki pojechały na kadrę. Szczerze mówiąc treningów JUŻ mam dość, tzn nie chodzi szczególnie o treningi i koszykówkę, ale o trenera. Kurwa on się wszystkiego czepia - w lidze po odejściu/kontuzjach 3 osób nie mamy praktycznie szans, a on do tej pory nie wymyślił żadnej nowej zagrywki, nie zmienił nam pozycji. To jest po prostu jakaś masakra! Będziemy dostawać takie baty, że się nie pozbieramy. -,- Ale mniejsza z koszem, dzisiaj sobie powspominałyśmy zajebiste chwile w Barcy. :D <3 nie wiem jak to się pisze, ale WA FANKULO, PUTANA. xd hahahahahahahaahaha - Włosi byli zajebiści. Mam nadzieję, że nasz trener rozważa ich propozycję przyjazdu do nich na turniej (w sumie to przylotu, bo Sardynia to wyspa), a oni rozważają naszą propozycję. ;> ale zmieniając temat - jutro może COŚ się ogarnie, bo już mam "chcicę". hahaha :D

dobra - spadam, bo się rozpisałam z leksza. xd 
narka, do kiedyś tam. ;)  <3

poniedziałek, 19 września 2011

19 września.


UMIERAM.

już dawno nie byłam tak chora! ; o i to jeszcze teraz, kiedy moja siostra z Garethem przyjeżdża. -,-
mam nadzieję, że szybko z tego wyjdę, bo nienawidzę siedzieć cały dzień w domu, w piżamce, popijając gorącą herbatkę z cytrynką. No dobra.. może trochę lubię - ale nie jak nie mogę oddychać. ;c w sobotę grałyśmy na streetballu, a wieczorem libacja ze świnką. Streetball dał radę, gdyby nie to, że ta szmata tam przyszła. Nie umiałam przejść koło niej obojętnie, cały dzień byłam zdołowana. Dopiero wieczorem Katarzyna poprawiła mi humor. ;) <3 dziękuję co za to, uwielbiam cię. ; * 

idę zamulać przed tv. Yo, zią. :D <3

niedziela, 11 września 2011

11 września.

Yo. sorcia, że wgl nie piszę ale ostatnio baardzo rzadko bywam na kompie.. Teraz to już nie ma czasu na opierdalanie się. ; / trzeba wykorzystać wolny czas, bo praktycznie wgl go nie ma! -,- ogólnie brakuje mi czasu na cokolwiek. Przychodzę do domu około 17. jem obiad, robię lekcje.. patrzę na zegar i nagle jest 19 / 19.30. -.-' no ale przynajmniej w sql są niezłe libacje. :D ajć. po prostu przypomniała mi się Barcelona, a właściwie hotel, nayebka, basen o 2 w nocy, plaża nocą, Włosi. XD <3 chciałabym tam wrócić, chociaż to pewnie nigdy się nie wydarzy. ;c w szkole najlepciejsze są treningi. LOVE IT ! <3 kocham to codzienne, dwu godzinne zapierdalanko. ;) cholernie brakowało mi tych treningów, z tymi osobami. ; * Chrum chrum. :D Weekend udany, grill zaliczony. <3 Dziękuję za tą libację. :D hue hue. ; ]
/ przeszłość oddzielam grubą kreską. Ta laska po prostu dla mnie nie istnieje. Mam pewien plan związany z jej 'pożegnaniem' w naszej szkole, ale to napiszę jak już to zrobię. ONA była największym błędem w moim życiu. Nigdy, przenigdy więcej go nie popełnię. To największa zakłamana szmata jaką w życiu poznałam. i mam nadzieję że kiedyś jej się to odbije, że w końcu ktoś zrani ją tak samo, jak ona zraniła mnie i kilka innych osób. Życzę kurwa szczęścia. najlepiej udław się nim.

p.s. dziękuję Ci świnko za szczerą rozmowę, za to że uświadomiłaś mi, jaka byłam głupia i za to, że opowiedziałaś mi o wszystkim, co ona zrobiła Tobie. Cholernie cieszę się, że nareszcie jest dobrze. ; * 


idę spać. a jutro szara, po weekendowa rzeczywistość. -,-

11 września.

 

 Jeszcze jedno słowo na mój temat, a uwierz, że rozpierdolę cię na starcie. 

 

 

czwartek, 1 września 2011

1 września.

` jesteś jak stara piosenka, której dawno nie słuchałam, ale tekst wciąż znam na pamięć. `

no to mamy Czarny Czwartek. -,- kuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuurwa. :C
plan jest po prostu masakryczny ! a zwłaszcza godziny zakończenia lekcji. JA PIERDOLE. o.O najchętniej to bym przypierdoliła z patelni temu, kto ten plan układał. -,- praktycznie codziennie kończę o 15.50. Z wyjątkiem czwartku, kiedy kończę o 16.40 ! mam po 2 : biologie, historie, chemie, fizyki, geografie. 

JESTEM CIEKAWA KIEDY JA BĘDĘ SIĘ UCZYĆ ! ; /

dobra, uj z planem. Może dam radę. Jak nie to pierdolę - przepisuję się w uj. ;) bo w sumie gdyby nie treningi, to mielibyśmy o 2 godz. krócej lekcje. KURWA! :c dobra, pierdolić. Dzisiaj pewnie się coś ogarnie. Trzeba uczcić nowy, zajebisty plan lekcji. :D a jutro znowu powrót do szarej rzeczywistości. -.-  ja spadam, narka. 

ile zostało do wakacji :